Program komputerowy jest teraz w stanie przewidzieć psychozę po porostu obserwując wzorce językowe, a to ze 100-procentowym sukcesem. Ludzie mają w tym jedynie 79 procent sukcesu, mówi relacja RT News, autonomicznego nonprofit z “TV-Novosti”. Są też wieści z Ameryki.

Read this in English

 

Predylekcja do „technologii mentalnej” znalazła drogę nie tylko na łamy rosyjskie. Są też strony z USA. Zdolność ELM by dostarczać szybkich a niemal optymalnych rozwiązań przy trenowaniu jednowarstwowych sieci sprzężenia wyprzedzającego (Single Layer Feedforward Networks, SLFN) pozwala na szeroką eksplorację przestrzeni parametrycznych względem zdolności rozeznawczych, w opłacalnym czasie, i z użyciem standardowych zasobów komputerowych.

 

 

Ludową tradycją było, jakiś czas temu, straszyć dzieci by się dobrze zachowywały. Powody aby owego zwyczaju zaniechać musiały być dobre. Czyżby „licho” miało wrócić, jako komputerowe algorytmy które diagnozują i przepowiadają przyszłość, także dorosłym? Większość ludzi słyszała o nadprzyrodzonym żeńcy.

 

 

Jednym takim dobrym sposobem na beboka jest się mu przyjrzeć. Przeczytajmy tekst. ELM to skrót dla Maszyn Nauki Ekstremum, Extreme Learning Machines. Rezultaty tych maszyn mogą pracować w zespołach, dla diagnozy wspieranej komputerowo (Computer Aided Diagnosis). ELMy potrafią pomagać w trenowaniu jednowarstwowych sieci sprzężenia wyprzedzającego (Single Layer Feedforward Networks). ELMy są pre-programowane, szybkie, nie za drogie. Czego nie mogę w tekście przeczytać, to że ludzkie mózgi nie polegają na „sieciach jednowarstwowych” („single-layer networks”), a naprawdę nie polegają.

 

Rzekomo, to analiza semantyczna pozwala komputerowi diagnozować człowieka. Po raz pierwszy w życiu, zwracam się do tłumaczenia maszynowego, dla poezji. Możemy spróbować Emilii Dickinson.

Lost, Zawieruszony

I lost a world the other day.
Has anybody found?
You’ll know it by the row of stars
Around its forehead bound.

 

Tutaj, licho traciłoby cały świat (the world w porównaniu do a world).

 

LOST English to Polish GOOGLE

 

Nie będę komentować błędów w polskich końcówkach, w czym licho, z andersenowskim alas, nie daje sobie rady na poziom klasy piątej. Ponadto, polski nie ma przedimków, słówek a, an, czy the, ale nie zaniedbuje gramatycznej dookreśloności. Po polsku, mówimy „świat” w sensie „the world”. Jeżeli chcemy powiedzieć „a world”, musimy zmodyfikować rzeczownik.

 

Świat jaki zgubiłam, dni temu parę.
Czy odnalazł go kto?
Poznać po gwiazdach się daje
Na czele i w krąg.

 

W językach naturalnych, mamy tłumaczenie wsteczne. Człowiek który tłumaczy dostaje tekst oryginalny oraz przetłumaczony, i tłumaczy przekład z powrotem na język oryginalny, dla weryfikacji. Tutaj, komputer sam przekłada siebie wstecz. Siatka jednowarstwowa pewnie zachowywałaby się podobnie. Polskie słówko „rząd” ma zakodowane pojedyncze znaczenie, administracji: komputer sugeruje władze, zamiast zostawić to ludziom. 😉

 

LOST computer back translation Polish to English GOOGLE

 

„Czoło” w wierszu nie jest dosłownie czołem. Jest to metaforyczne „czoło świata”. Bebok nie zna się na metaforze i wychodzi jako świat rodzaju męskiego w amerykańskim, do czego próbując wokół czoła wiązać. Polski ma kolokacje takie jak wokół głowy („around the head„), bądź na czole („on the forehead”), także dla opasek.

 

Zapraszam do mojej strony z tłumaczeniem poezji Emilii Dickinson.

Porównajmy parę więcej linijek.
Niech będzie to teraz The wind, Wiatr.

 

Of all the sounds despatched abroad,
There’s not a charge to me
Like that old measure in the boughs,
That phraseless melody
The wind does, working like a hand
Whose fingers brush the sky,
Then quiver down, with tufts of tune
Permitted gods and me.

 

THE WIND English to Polish online GOOGLE

 

Tutaj, komputer skarży się, że mu nie płacą. Poliskie „opłata” zostaje przetłumaczone jako synonim słowek fee, charge, payment, et caetera. 😉

Tłumaczeniu wstecznemu brakuje podstawowej gramatycznej spójności, w pierwszej linijce.
THE WIND computer back translation Polish to English GOOGLE

 

Ogółem, nie sądzę aby komputery były w języku dość dobre, aby dostarczać diagnoz czy prognoz. Nie są dość dobre, by dokonywać tłumaczeń, a działać potrafią jako oprogramowanie wspomagające przy formatowaniu, czy oszczędzające części pisania na klawiaturze. Więcej, język nie byłyby dobrym diagnostykiem zaburzenia umysłowego. Testy lingwistyczne mogą pomóc zdefiniować językowe niedobory, a zaburzenia mentalne nie są prymarnie zaburzeniami mowy, czy konsekwencjami językowych defektów.

 

Jak odnotowała wedle swego holistycznego podejścia do terapii mowy Irena Styczek, schizofrenia może rozwinąć się w schizofazję. Możemy widzieć schizofazję jako mowę determinowaną przez fonologię. Osoba „podążałaby za dźwiękami mowy”, a nie sensem słów. Tutaj, przykład słownej sałaty pokazywałby rekurs do podniebienia (sadness-outage):

 

sadness cups coffee printer power outage.

 

Schizofazja, o ile występuje w ogóle, to w późnych stadiach choroby. Diagnoza prawdopodobnie przychodziłaby wcześniej.

 

Pewnie fMRI mózgu byłoby lepsze, by pomóc odróżniać schizofrenię od innych zaburzeń. Jak Vander i inni opublikowali w roku 1985, badania neurologiczne zredefiniowały schizofrenię jako zaburzenie somatoformiczne. Obrazowanie neuronalne wykazało w mózgach pacjentów różnicujące ustrukturyzowanie biologiczne, o odmiennej funkcji. Badania te implikowały podłoże rozwojowe, jak infekcja wirusowa, niedożywienie, czy inne, w życiu płodowym lub krótko po narodzeniu się. Wyniki te nie miały na celu diagnoz uprzedzających. Co ważne, zadaniem komputera było obrazowanie. Nie było nim diagnozowanie, czy przewidywanie choroby.

 

Read this in English

 

Reklamy