Sjæl og Videnskab to duńska produkcja filmowa pokazująca lekarzy zarówno jak ludzi, mówiących o przeżyciach bliskich śmierci. Mi zdarzyło się pomyśleć, czy byłby w życiu po życiu język.

 

Read this in English

 

 

Szczerze wierzę, że nie ma pewności co do życia po życiu, ani co do tego że jest, ani co do tego, że go nie ma. Nie jest w stanie dać odpowiedzi śmiertelna ziemska materia, gdzie i skały ulegają erozji.

 

 

Nie mogłabym polecić pierwszej pomocy, którą pokazuje film. Sine, kobieta opowiadająca o swoim bliskim śmierci przeżyciu, miała wypadek drogowy. Sjæl og Videnskab pokazuje ciało wyciągane nieostrożnie z samochodu i niesione, nieprzytomne i rozkołysane na ramieniu znajomego. Kiedy nadjeżdża pogotowie, na jej twarz zostaje narzucony koc ― na wzniesionym zagłówku.

 

 

Sine albo miała bardzo dużo szczęścia, albo źle „pamięta” przynajmniej część wydarzeń. Sine twierdzi, że pamięta co się z nią działo, kiedy była nieprzytomna.

 

Jeff Long z Centrum Walki z Rakiem imienia Mary Bird Perkins w Nowym Orleanie mówi, że spędził 10 lat studiując stany bliskie śmierci. Zebrał około 1300 relacji przeżyć bliskich śmierci, znalazł wspólne elementy, oraz … myśli, że medycznie nie da się ich wyjaśnić. Te artykuły w Wikipedii nie są jednak świeżym przełomem.

 

Sprawy mają się tak samo z panem Peterem Fenwickiem z King’s College. Pan Fenwick nalega, że zatrzymanie akcji serca wystarcza, by orzec śmierć. Wedle jego teorii, zatrzymanie akcji serca zatrzymuje odruchy pnia mózgu, tak zatrzymana praca mózgu nie może produkować halucynacji, a więc przeżycie musi być duchowe.

 

Nie jest nowością, że akcji serca zdarza się powrócić. Historia resuscytacji krążeniowo-oddechowej sięga XVIII wieku. Zatrzymanie akcji serca może skutkować hipoksją mózgu, co nie jest jego śmiercią. Nikt nigdy nie wyzdrowiał ze śmierci mózgowej.

 

 

Pan Pim van Lommel jednak jest tej samej opinii co pan Fenwick, a dodaje, że przeżycia bliskie śmierci wpływają na emocje, czym przeżycia te mogą wzbogacić osobowość. Pan van Lommel podkreśla, że halucynacja nie jest w stanie zmienić afektu, takowoż przeżycia bliskie śmierci są duchowe i nie mają jak być iluzjami.

 

Jacqueline Landau czuła „miłość” do „światła” które zobaczyła w swoim przeżyciu bliskim śmierci. Zobaczyła je wtedy po raz pierwszy w życiu, a opisała ową emocję jako tak silną, że musiała myśleć o swoim synu, aby pozostać przy życiu raczej niż owym „świetle”. Wiele osób po zbliżeniu do śmierci relacjonuje wrażenia intensywnego białego światła. Mogą one być reakcją nerwów wzrokowych. Rozchwianie emocjonalne możemy kojarzyć z afektem rzekomo-opuszkowym.

 

Co oczywiste, nigdy nie mogły być rzeczywstymi natężenia światła opisywane także jako „milion słońc”. Osoby te straciłyby wzrok.

 

Wedle raportów, Vicky Brazon „nigdy nie widziała światła”. Urodziła się ślepa. Opowiadając o swoim przeżyciu bliskim śmierci, nie mówi o intensywnym białym świetle. Jej kolory to ciemniejsze spektrum. Prócz kolorów, „widziała” kształty które kojarzy z kwiatami. Mówi też, że była w stanie „widzieć dookoła siebie”. Osoby ze standardową zdolnością widzenia relacjonują kierunkowe wspomnienia wzrokowe, także przeżyć bliskich śmierci.

 

Jest możliwość, że Vicky straciła wzrok kiedy była małym dzieckiem i nigdy jej o tym nie powiedziano, aby oszczędzić jej poczucia straty. Tkanka mózgowa jest wyspecjalizowana. Kora wzrokowa to „neurony dla wzroku”. Wiele w szkolnej nauce osób wzrokowo upośledzonych to uczenie się „widzieć” poprzez dotyk lub słuch. Tak jak nie ma wiele geometrii w naturalnym krajobrazie a mamy architekturę, komórki mózgu mogą uczyć się przypisywać wartości wizualne wrażeniom z innych zmysłów. Przy kompozycji muzycznej, bywa że pasaż zostaje zapisany zanim da się go usłyszeć po raz pierwszy. Wizje kształtów które Vicky opisała mogły być wartościami skojarzonymi mózgu, z wątpliwością względem jednego.

 

Vicky mówi, że pamięta lśnienie obrączki, podczas operacji. Stymulacja mózgu, przynajmniej dotąd czy też na ile o tym czytałam, skutowała wrażeniami cech bądź aspektów które osoby były w stanie kojarzyć, natomiast nie wykazała w pełni uformowanych kształtów o specyficznych cechach, jak lśniąca obrączka czy pierścień.

 

Nie jest prawdopodobnym, aby którykolwiek lekarz czy pielęgniarka mieli biżuterię na sali operacyjnej. Biżuteria jest ściśle zabroniona, ze względów bezpieczeństwa. Możliwe, że Vicky widziała lśnienie we wczesnym dzieciństwie, a wspomnienie to powróciło przy okazji traumy. Zdaję sobie sprawę, że ludzie potrafią też kłamać, aby ściągnąć na siebie uwagę. Byłoby jednak niesprawiedliwym zakładać kłamstwo z góry, podczas gdy dana osoba mówiłaby szczerze o wrażeniu którego nie umie wytłumaczyć inaczej niż nadprzyrodzonością. Do tego, małe dzieci dużo się rozglądają dokoła.

 

Pani Brazon mówi też, że miała wrażenie iż słyszy co myślą medycy na sali. Zdolność czytania medycznej myśli przydałaby się studentom medycyny zarówno jak tłumaczom medycznych tekstów. Oczywiście, do komunikacji czy lektury koniecznym pozostaje język. Co prawdopodobne, Vicky doświadczyła déjà entendu, zjawiska takiego jak bardziej znane déjà vu. Dla wszystkich zmysłów, ludzkie mózgi przetwarzają informację na sposób paralelno-dystrybuowany. Jeżeli występuje zaburzenie, mózg może powtórzyć proces. Przy nawet nieznacznym nacisku na korę mózgową, tak jak możemy „widzieć dwa razy”, tak możemy „słyszeć dwa razy”.

 

Mózg opracowuje sygnały sensoryczne na sposób paralelny i rozdystrybuowany. Struktury sensoryczne przekształcają impulsy w potencjały stopniowane oraz iglicowe, wysyłane do rejonów mózgu które konsolidują informację wejściową. Kod biologiczny którym mózg operuje podczas przetwarzania różni się znacznie od korespondującego sygnału wejściowego. Integrując informację wejściową, mózg nie przekłada kodu operatywnego z powrotem na jakości bodźcowe, a za percepcję odpowiadają złożone kody mózgowe (Vander i inni, 1985).

 

Czy relacje takie dają pewność, że człowiek słyszy pod narkozą? Aby słyszeć, potrzebujemy eksterocepcji.

 

Vicky Brazon mówi, że „widziała” golenie jej głowy przed operacją. Możliwe, że trauma przyniosła także dysmnezję.

 

Aby człowiek miał wspomnienie, mózg musi zintegrować ścieżki neuronalne. Owa integracja może przyjąć inny bieg, przy fizycznej traumie. Mózg Vicky mógł był zreintegrować wszelkie wspomnienia z okolic czasu wypadku ze swoim wspomnieniem korowej predyspozycji do widzenia: lśnieniem oraz wrażeniami kolorów. Vicky nie mówi, że czuła czy słyszała golenie jej głowy. Mówi, że je widziała.

 

Ogółem, dobrze by się mogły przysłużyć broszury, wyjaśniające możliwe objawy niedotlenowania mózgu czy innego jego urazu, tak jak zmieniło się podejście do syndromu Bonneta.

 

Absolutnie nie ufam opowieści pielęgniarek Penny Sartori oraz Karen James. Pacjent podobno odzyskał władzę w spastycznej ręce, po przeżyciu bliskim śmierci. Relacje o „samouzdrowieniach” po przeżyciach bliskich śmierci obejmują nawet remisje raka. Owe mogą się wiązać z niedotlenowaniem jako bodźcem do apoptozy. Ograniczenie tlenu nie sprzyja neuronalnemu wzrostowi, którego byłoby trzeba dla wyzdrowienia spastycznej ręki.

 

Kłamiąc czy też zatajając część faktów, o ile nie robią tego z pobudek finansowych, osoby mogą tłumaczyć się chęcią dania pacjentom czy innym ludziom nadziei. Ja nie miałam nigdy nadprzyrodzonych doznań i nie kłamałabym. Myślę, że żyć warto w pewnej równowadze. Przesunięcie akcentu na życie pozagrobowe stało się motywacją samobójczych zamachowców. W historii, reżimy dezawuowały ziemskie życie, by się ludźmi „lepiej posługiwać”, jak na polach bitew Drugiej Wojny. Starożytny Egipt zbudowano na wierze w życie po życiu oraz … zyskach z podbojów i niewolniczej pracy. Piramidy nie robią inteligentnego wrażenia. Robią szaleńcze wrażenie.

 

Na pewno kłamią, bądź pozostają umysłowo niezorganizowanymi osoby, które opowiadają jak to przeżycie bliskie śmierci dało im przegląd całego życia. Dosłownie, przegląd taki wymagałby życia dwa razy, a nie miałby jak trwać parę minut czy nawet godzin w jakiejkolwiek przenośni. Nie zastanowiła się nad czasem Christina Stein, opowiadająca jak „spotkała w niebie” swoich dziadków. Pamięta ich z rodzinnego albumu, co wizualizuje film What Happens When You Die, Co dzieje się, kiedy umierasz. Wizja ta zakrawałaby na obietnicę wiecznego artretyzmu, a może i niebiańskiej pieluszki dla osób dorosłych z problemem w toalecie.

 

 

Niebo Christiny odpowiada jej ziemskim marzeniom. Christina ma na sobie długą niebieską suknię i stąpa boso po ciepłej trawie. Jej niebo byłoby dla mnie piekłem. Lubię kolor niebieski i przyjazne warunki naturalne, ale nie widać tam ani jednej książki.

 

Christinie jej niebo się podobało ale mówi, że wybrała powrót na ziemię. Oczywiście, tak naprawdę jej serce znów zaczęło bić. Opowiadanie o wyborze nawet drażni. Sugeruje możliwość, że osoby którym nie udaje się przeżyć mogłyby po prostu „wybierać światło”. Pamiętam jak po ukończeniu studiów śnił mi się czas przed maturą. Obudziłam się z ulgą i popatrzyłam na swój indeks, z zapisaną obroną. Niebo to miejsce co do którego wierzy się, że ma wymagania. Wszyscy umierają, ale nie wszyscy idą do nieba. Christina musiała mieć nadzeję żyć żywotem idealnym, aby znów dostać się do nieba.

 

Nie podoba mi się też opowiadanie o przeżyciach bliskich śmierci jako olśnieniu. Bliskość śmierci nie kojarzy mi się z okolicznością edukacyjną, powyższy przykład z indeksem mówi tylko o spełnionych wymaganiach, co do których człowiek nie chciałby się cofać. Faktem co do ludzkiego poznania pozostaje, że gdy przychodzi do mowy o dosłownie nieskończoności, nawet specjalistom od kosmosu zdarza się obrazować wszechświat jako Szwajcarski ser ― z cienką, ale jednak skórką.

 

Giant Swiss with a rind
Multiverse, watch on YouTube, the „big cheese” begins around 17:14 in the movie.

 

Niektóre osoby po przeżyciach bliskich śmierci mówią, że „wszystko zrozumiały”. Nadal nie ma jednak odpowiedzi na problemat skończoności w ludzkim pojmowaniu, na pytanie jak „w czym by się ten wielki ser zawierał”?

 

Z drugiej strony, zanim byśmy zaczęli rozważać odrzucenie wszelkiej duchowości oraz uznanie, że miłość i przyjemność są zabójcze (endorfiny są typowane dla „wrażeń miłości i przyjemności” podczas przeżyć bliskich śmierci), pamiętajmy, że owa „naturalna morfina” nie dostarcza przyjemności. Endorfiny jedynie „odcinają” ból, ograniczając somatestezję, czyli poczucie ciała. Przy funkcjonowaniu zaburzonym, jak bliskim śmierci, endorfiny mogą wywoływać depersonalizację.

 

Ograniczenie tlenu przeważnie skutkuje sygnałem bólowym nerwów, a przerwanie tego sygnału przynosiłoby postrzeżenie różnicy między bólem a jego nieobecnością. Nie jest to doznanie którego człowiek by szukał, aby zaznawać przyjemności rzeczywistej. Przyjemność nie jest jedynie nieobecnością bólu. Przyjemność to wolność od bólu oraz przyjemne dla siebie zajęcie. Niebecność bólu pozostaje tylko nieobecnością bólu na zawsze, na przykład wraz z wydarzeniem takimHub jak pierwsza wizyta u dentysty.

 

Dalej, gdy pan Chris French z Uniwersytetu Londyńskiego podkreśla iż nie ma dowodu na to, że umysł mógłby odseparować się od mózgu, warto dodać, że nie było dowodów na istnienie atomów, w Starożytności. Fakt, że nie ma czegoś jak obserwować nie znaczy, że to coś nie istnieje.

 

Przy okazji nieprzytomności, która istnienia duszy nie dowodzi, warto wspomnieć wskazówkę jaką dostałam w liceum, na szkolnym przygotowaniu obronnym. Jeżeli zdarzy się nam zemdleć a pozostaje w nas jakiś aspekt świadomości, należy spróbować naprzeć językiem na zęby lub podniebienie. Niektórzy ludzie umierają krztusząc się własnymi językami.

 

Warto też pomyśleć, że przecież nie musimy „mieścić wielkiego sera”, aby żyć i się intelektualnie rozwijać. Natomiast doznania bliskie śmierci, nawet jeżeli mają w sobie cokolwiek z innego wymiaru egzystencji, mogą być „następną dziurą w serze”. Pewność życia po życiu nie jest także wymogiem religijnym. Chrześcijaństwo ogranicza swą obietnicę, a czyni ją zależną od Sądu Ostatecznego.

 

Nie tylko po polsku, ale i w Bible Hub czy Gateway, John 11, nie ma obietnicy wiecznego życia dla wszystkich.

 

Ja nie jestem medykiem, anie nie jestem klerykiem. Param się jedynie czasem translacją tekstów, zapraszam do mojego profilu.

 

Pozostając tam dokładnie gdzie zaczęłam ― materia śmiertelna nie jest w stanie dostarczyć zasad nieśmiertelności ― miałabym sugestię, by wydarzeń na wszelki wypadek nie widzieć bez języka. Osoby po przeżyciach bliskich śmierci relacjonują komunikację werbalną.

 

Bądźmy więc gotowi: jeżeli jest życie po życiu, może być w nim gramatyka. 🙂

 

Read this in English

 

Advertisements

Zapraszam do komentowania

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s